That's river's flow

 

"-Pewnie, mogliśmy wydawać miliony płyt, być sławni i żyć jak milionerzy, ale to takie banalne! Spójrz na to inaczej: dałeś kilku ludziom nadzieję, sens w życiu, zyskaliśmy nowe wcielenia -Osiągnęliśmy dno"

 

(Końcowy dialog z filmu "The Commitments" pomiędzy
Jimmi'ym Rabbite'm a Joe Fengan'em)


Stoję w oknie wielkiego gmachu urzędu, który daje mi niewielki, acz stały zarobek. Nie wiem od czego zacząć. Cóż, wrażliwość poszła na etat. Co więcej nie jest łatwo napisać coś wiarygodnego, gdy człowiek zbliża się do trzydziestki i niezauważalnie przechodzi na stronę tzw. "systemu", oddając mu kolejne szańce swojej młodzieńczej niepodległości. Pojawiają się podejrzane, bo dwucyfrowe rocznice, a sprawy i osoby, które wydawały się być niewzruszalne – znikają nie zostawiając adresu zwrotnego. Zaczyna się wówczas cenić rzeczy które trwają. Nie wiem czy trwanie, np. Festiwalu - ma jakieś znaczenie i wartość, czy czasem nie staje się innym imieniem inercji. Patrzę przez okno i widzę rozmarzająca Odrę, poddając wzrok jej leniwemu biegowi. Podobno w dawnych czasach we Wrocławiu poznawało się nadejście wiosny, po tym, że Odrą płynęły "gęsi z Brzegu", luźne płaty kry zmieszanej z zanieczyszczeniami z młynów. Może będzie czas, kiedy zmiany pór roku, będą znowu się kojarzyć ze znakami z okolic Brzegu. Kto wie, może kiedyś wiosną, z okazji rozlicznych festiwali, konfrontacji, zmianę pór roku będą zwiastować płynące z Brzegu w dół rzeki połamane gitary, pióra, rekwizyty teatralne?

Bo to wszystko, ten zamęt, dlatego, że zbliża się kolejny Festiwal Piosenki Angielskiej w Brzegu, podejrzany, bo dwucyfrowy, jubileuszowy, dziesiąty. Chciałoby się w tym miejscu poczynić jakąkolwiek odkrywczą paralelę, tchnąć jakąś frazą krzepiąca serca uczestników, wspomnieć początki. No, dalej Panie autor, napisz Pan coś o znaku czasu, jak to kiedyś były Festiwale Piosenki Radzieckiej, Żołnierskiej i brakowało tylko jeszcze Hutniczej, Górniczej, Stoczniowej i Antyimperialistycznej. Jednak nie. Przecież zmieniają się pory roku i zmienia się człowiek w oknie, myślący nad jakimś odnowieniem przesłania i o ludziach, dla których ma to uczynić. Przekroczenie granicy dwóch cyfr, osobliwie dekady, powinno skłaniać do rewizji i sprawdzenia, o co właściwie w tym wszystkim chodzi.

Nie bez powodu za motto przyjąłem odpamiętany fragment dialogu z filmu Alana Parkera, "The Commitments". W tym filmie, to chodzi o to, że młodzi, bezrobotni Irlandczycy postanawiają grać soul. Nie przeszkadza im fakt, że są biali, bo, jak mówią, i tak są murzynami Europy. Możliwe skojarzenia – np. pomiędzy obrazem Polski dzisiaj a Irlandii wtedy – nie są pozbawione znaczenia, ale nie są też najważniejsze. Szukam w tym dialogu filmowym przesłania, które byłoby właściwym usprawiedliwieniem obecności brzeskiej imprezy, chociaż nie zdołała przerosnąć jeszcze Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Na wszystko przyjdzie pora, jak sądzę bo rzeka za oknem uczy mnie, że nic nie ma stałego i niewzruszonego, poza ciągłym ruchem.

I co by miało się odmienić? Myślę, że kiedyś festiwal spełniał ważną role edukacyjną. Teraz ten element chyba schodzi na plan dalszy – nie wiem czy jest ktoś,  kogo trzeba przekonywać do nauki, wsłuchiwania się w melodię współczesnej lingua franca. Dlaczego w dialogu pomiędzy J.R. a J.F. intuicyjnie wyczuwam moc odnawiającą? Dlatego, że nawet jeżeli wykonawcy nie wystrzelą nagle w gwiazdozbiory, laureaci nie sprzedadzą sprzedadzą tysięcy nagła tysięcy płyt, nie mówiąc już o ich nagraniu – to nic nie szkodzi. Joe Fengan ma rację, nie o to chodzi, kariera jest w gruncie rzeczy taka banalna! Chodzi w tym całym anglojęzyczno-muzycznym zgiełku o co innego – może właśnie o pozyskanie nowego wcielenia, cokolwiek by to miało znaczyć. Muzyka pozostaje językiem nie mniej międzynarodowym niż lingua franca naszych czasów – angielski. Rzeka nie przestaje przepływać unosząc wspomnienia początków, przekonując, że zmienność jest teraźniejszością. Ktokolwiek wygra w tym roku, pójdzie dalej, czy skończy na tym etapie na jakim był, czy może wybierze – czemu nie – swoja szansę w "Idolu" – rzeka uniesie to wszystko, nie wiedzieć skąd i dokąd.

I z myślenia o Brzegu i Festiwalu, rzeka przynosi wyrwaną z kontekstu frazę, która dedykuję wszystkim, którzy się pojawią na FPA w tym roku, którzy spotkają się w Brzegu w przyszłości. W tych paru słowach (niektórzy donucą sobie melodię) jest  może cień nowego wcielenia, którego wypada sobie nawzajem życzyć po 10 latach i na kolejne 10 lat (liczmy skromnie…):

"…I'm gonna stand on that bridge
keep my eyes straight below
and whatever may come, and whatever may go

-that’s river’s flow
-that’s river’s flow…"


(Peter Gabriel, "Don’t give up")

 

4 marca 2003, pisane w oknie Urzędu-Nie-Ważne-Jakiego

Radosław Wiśniewski

Wyróżnienia dla FPA

 zlota spinkaPro Publico Bono-logoPro Publico Bono-logo                      Opoliensi Arte Laureato

PARTNERZY:

 

 

 Brzeg-logoLO2-logo

logo BCKlogo zamek  

PATRONAT MEDIALNY:

 

 

logo3 tvp3 Opole 

 

logo RWK logo prw